Zapraszam do lektury inspirujących historii z przemian i transformacji moich Klientów - uczestników sesji i warsztatów tematycznych oraz Wakacji w stadzie 50 koni. Wszystkie zostały napisane Sercem.
Opublikowanych zostało 7 historii, a cztery najbardziej inspirujące zostaną nagrodzone (szczegóły konkursu TUTAJ).
Historie znajdziecie na kolejnych stronach tego wpisu, wszystkie opatrzone numerkiem, na ostatniej stronie znajduje się ankieta. Każdy Czytelnik może oddać tylko 1 głos. Głosować możecie do 9 czerwca.
- Inspirująca historia Ani
- Inspirująca historia Asi
- Inspirująca historia Piotra
- Inspirująca historia 4
- Inspirująca historia 5
- Inspirująca historia Beaty
- Inspirująca historia Renaty
Dziękuję, że jesteście ?
1. Inspirująca historia Ani
Trudno mi wyrazić słowami, jak bardzo wdzięczna jestem za to, że pół roku temu rozsypało mi się życie, wszystkie moje plany związane z przyszłością.
Trudno w to uwierzyć? Samej trudno mi w to uwierzyć. Trudno uwierzyć mi, że to jak wygląda moje życie teraz to nie sen. Wciąż przecieram oczy ze zdumienia, za każdym razem, gdy wracam pamięcią do przeszłości i widzę siebie, jakby we mgle, w mroku, ciemności, która jeszcze pół roku temu była moją rzeczywistością.
Nie chodzi o to, że w sensie fizycznym zmieniła się moja rzeczywistość. Gdyby ktoś z boku spojrzał na moje życie teraz, zapewne nie zauważyłby większej różnicy, bo nie wyjechałam na koniec świata, nie porzuciłam swojego dotychczasowego życia, jednak na głębokim poziomie nie jestem już tą samą osobą. Dzielę się ta historią, bo radość, która jest we mnie dosłownie wypływa i wierzę, że dzielenie się tym uczuciem, doświadczeniem zainspiruję tych, którzy mają już dosyć. Tych, w których pojawia się gotowość i odwaga do rzucenia się w zaufaniu w otchłań, w nieznane.
Zawsze myślałam, że sama sobie poradzę, że właściwie wszystko jest ok. Mój umysł mówił mi: „Masz fajne życie, na co narzekasz? Nie szukaj problemów na siłę. Ciesz się tym co masz. Masz fajną pracę. Wspaniałą rodzinę. Cudownych przyjaciół. Kochającego chłopaka.” Bo przecież o to chodzi prawda? Cieszyć się chwilą, tym co jest TU I TERAZ, być obecnym. Myśleć pozytywnie. I robiłam to. Takie to proste, a takie trudne jednocześnie, bo co z tego, że ja to wszystko WIEDZIAŁAM. I wydawało mi się, że wszystko jest tak jak chcę. Ale, no właśnie, tylko mi się wydawało. Bo odkąd pamiętam, zawsze było to COŚ w środku, co od czasu do czasu „przebijało się” i wywoływało ciężki, gęsty, głęboki smutek. Czasem nawet pojawiły się łzy, o ile wcześniej ich nie zdusiłam, czy nie wyparłam tych uczuć, których tak bardzo nie chciałam czuć.
No i „zaczęło się”, jakiś czas po tym jak zadeklarowałam, w głębokim zaufaniu, że „Wybieram widzieć prawdę”. Czułam głęboko, że nie mam nic do stracenia, że chcę zobaczyć prawdę, choć nie wiedziałam czym, tak naprawdę miałby być ten fałsz. Bo przecież moje życie było prawdziwe.
I wtedy zaczęli znikać niewłaściwi ludzie z mojego życia. I wtedy w moim życiu zaczęły pojawiać się osoby, które przeprowadziły mnie przez ogromny sztorm, który już za moment miał się zacząć.
W najgorszym dla mnie momencie pojawił mi się przed oczami „Cykl mistrzostwa”. Wtedy napisałam do Dominiki:
„Kochana Dominiko,
Od jakiegoś czasu powiedziałam sobie że chce widzieć prawdę. Zaufałam intuicji i poddałam się życiu.
Najpierw zaczęłam czuć energię we własnym ciele w nocy, ogromne szczęście, wdzięczność za to co mam, a po chwili życie rozsypało mi się na drobne kawałeczki, probuję to posklejać w całość.
To wszystko co opisuje wydarzyło się w ciagu ostatniego miesiąca.
Doszłam do miejsca, gdzie nic już nie wiem.
Nie jestem nauczycielem czy coachem. Czy takie warsztaty są dla mnie?”
I dostałam odpowiedź:
„Najdroższa Aniu,
Każdy wdech zawiera w sobie wydech, każdy byt potrzebuje próżni dla swego istnienia, w życie wpisana jest śmierć, a radości doświadczamy w kontraście jej braku.
„Życie” rozsypuje się, by odrodzić się doskonalszym, świeżym, bardziej dopasowanym do jaźni, która stała się bardziej świadoma.
Jeśli dziś byłaby Ci dostępna szersza perspektywa, gdybyś spojrzała na to, co się teraz wydarza w Twoim życiu za jakiś czas - wtedy dostrzegłabyś głęboki sens wszystkiego, co się wydarza.
Cokolwiek się kończy - to po to, by zrobić przestrzeń na nowe.
Rozsypuje się to, co już niewłaściwe. Za rogiem czeka najwłaściwsze.
Zaufaj.
Jeśli chodzi o Cykl Mistrzostwa - to nie są warsztaty dla coachów czy nauczycieli. To są warsztaty dla tych, którzy ponad wszystko wybierają widzieć Prawdę.
Jeśli czujesz rezonans z tym Cyklem - zostaw wszystkie obawy, bo w Prawdzie i tak wszystko się rozpuszcza.
Misja szerzenia jest głęboko obecna w każdym, kto tak wybiera, pod wszystkimi lękami i ograniczeniami.
Na to się będziemy otwierać podczas Cyklu i to wydobywać.”
Poczułam, że mam tam być. Choć słowa Dominiki były piękne, nie byłam wtedy w stanie pojąć ich znaczenia. No tak, bo dopiero teraz dostępna jest mi szersza perspektywa i dopiero teraz wiem, po co to wszystko się wydarzyło. I to uczucie zostanie już we mnie na zawsze, bo w doświadczeniu dane mi było zrozumieć, tak naprawdę pojąć na głębokim poziomie, o co w tym wszystkim chodzi.
I nie potrzebuję już żadnego potwierdzenia z zewnątrz, nie potrzebuję aprobaty, bo to czego doświadczyłam, upewniło mnie, że już nigdy nie musze się bać. Że zawsze jestem prowadzona, bezpieczna i zaopiekowana. Że nigdy nie jestem sama i że nigdy już nie będę. I za to chciałabym podziękować moim ziemskim aniołom, które stanęły na mojej drodze, po to by wziąć mnie za rękę i wesprzeć w przedzieraniu się przez gąszcz strachu, bólu i cierpienia. I teraz już mogę iść dalej. Lekko. Pięknie.
Chciałam opisać moje przełomy, wszystkie piękne i wszystkie trudne doświadczenia, objawienia, odkrycia, uwolnienia, momenty „aha”. Chciałam podzielić się moimi odczuciami, co do cyklu mistrzostwa, co do całego procesu. Wyszło inaczej, doskonale, bo dodatkowe słowa są tu zbędne…
Dziękuję Ci Dominiko z całego serca!
2. Inspirująca historia Asi
Dominikę poznałam w momencie, kiedy w moim życiu pojawiła się choroba, a wraz z nią pytanie: dlaczego ja??? Teraz z biegiem czasu, kiedy widzę wszystko wyraźniej, jestem wdzięczna za ten czas. Był to bowiem czas przebudzenia.
Na pierwszą sesję z Dominiką umówiłam się po odsłuchaniu jej kilku nagrań wrzuconych do sieci. Zaintrygowała mnie jej wrażliwość w stosunku do koni. I choć na jej stronę trafiłam szukając “surowych” przepisów (dieta raw uratowała mnie przed operacją), to ostatecznie napisałam do niej, żeby rozwiązać mój największy problem związany z jedzeniem, czyli przejadanie się. Nie spodziewałam się zupełnie niczego i otrzymałam tak wiele! Nigdy nie zapomnę jak Dominika wcieliła się w rolę mojego brzucha, dzięki czemu miałam możliwość pogadać z nim i uświadomić sobie jak bardzo krzywdzę moje ciało.
Wtedy to zaczęły się moje “pierwsze razy” z Dominiką. Pierwsza prowadzona medytacja miłości, po której otworzyła się nowa furtka w głowie i poczułam, że świat stoi przede mną otworem. Pierwsza zdalna “praca w polu”, podczas której zrozumiałam, że nie potrafiłam być wdzięczna za nic nikomu i że to powodowało dużo smutku w moim życiu. Pierwsze uczucie prawdziwej wdzięczności w sercu (nie było łatwo, ale za radą Dominiki szukałam choćby jednej rzeczy, za którą jestem wdzięczna i wtedy odnalazłam ogromne pokłady wdzięczności do mojej mamy, co bardzo zmieniło nasze relacje). Pierwsze rozpoznanie mnie samej w relacji (dzięki słowom Dominiki “nic Ci się nie wydaje” uwierzyłam, że mam prawo do swoich uczuć i że nikt mi nie może wmówić, że czuję coś innego w danym momencie). Pierwsze odkrycie mojej energii w ciele (podczas zajęć z jogi i pracy w polu na warsztatach w stadzie koni, które prowadziła Dominika). A tam to już mogę wymieniać w nieskończoność: Pierwsze odkrycie kim tak naprawdę jestem (podczas rozmowy z koniem). Pierwsze doświadczenie magii w życiu codziennym (podczas ustawień hellingerowskich doznałam odblokowania energii w moim ciele i poczułam jak światło “przemawia” przeze mnie). Pierwszy kontakt z przodkami i poczucie jedności z otaczającym mnie światem (podczas pracy w stadzie koni miałam wizję zjednoczenia w tańcu z Indianami). Pierwsze poczucie ważności, uważności, miłości, zrozumienia, wolności, szczęścia (wszystko podczas pracy na tychże warsztatach). Pierwsze wyrażenie moich emocji podczas śpiewu i gry na instrumentach (podczas pożegnalnego ogniska).
Wszystkie te “pierwsze razy” z Dominiką spowodowały, że lepiej poznałam siebie, dotarłam tak jakby do samego rdzenia mnie. Wiem kim jestem i potrafię słuchać mojego serca. Magia towarzyszy mi każdego dnia. Codzienny strach zniknął i został zastąpiony radością z życia. Pojawiło sie zaufanie i lekkość w podejmowaniu decyzji. Przestałam budzić się rano z myślą w głowie, że muszę zrobić to, to i tamto. Przestałam planować i zadręczać się przeszłością. Jestem bardziej uważna i otwarta na to, co mnie otacza. Jestem tu i teraz. Zwyczajnie jestem.
Dziękuję Ci Dominiko z serca za promień światła, przez który zaczęło się do mnie sączyć życie.
Z wdzięcznością!
Aśka
3. Inspirująca historia Piotra
W sobotę miałem przyjemność pojawić się na Warsztatach organizowanych przez Dominikę Radwańską. O samej Dominice nie będę pisał wiele z uwagi na to, że mogłaby tę relację przeczytać moja żona ;)
Warsztaty wykorzystują metodę ustawień systemowych Berta Hellingera, zmodyfikowaną przez Dominikę we własnym zakresie. O szczegółach nie chciałbym pisać z uwagi na to, że ani nie jestem fachowcem, ani nie mam wystarczającej wiedzy aby się do tego odnieść.
Podstawową zasadą ustawień jest praca w polu. Dla każdego z uczestników ustawia się… w zasadzie nie wiem co się ustawia. Dość powiedzieć, że przedstawiasz swój problem, który chciałbyś rozwiązać (w wypadku tych ustawień miało chodzić głównie o pieniądze) a pozostali uczestnicy mają NIC NIE ROBIĆ a tylko oddać się swoim odczuciom, swojemu ciału. Zajmować miejsca i pozycje, które po prostu czują, że byłyby w danej chwili najwygodniejsze lub/i wydają się najwłaściwsze. Jednocześnie nie niczego nie hamując.
Zadziwiające jest to, że szybko okazuje się, że to NIC NIE ROBIENIE wcale nie jest pasywne. Okazuje się, że owo pole dąży do rozwiązania. Dąży do uwolnienia. Do stanu naturalnego przepływu. Do pozbycia się napięć i blokad. Widzisz, że jesteś po prostu prowadzony. Na warsztatach o tyle jest to łatwe, że jesteś w środowisku przyjaznym, moderowanym przez osobę, której nie da się po prostu nie ufać. Jest to rodzaj laboratorium, w którym procesy są pod kontrolą.
O efektach na planie materialnym trudno jest mi pisać, ponieważ minęło zaledwie dwa dni (chociaż już następnego dnia pojawił się telefon od potencjalnego kupca na mój samochód, który był pierwszym telefonem od dwóch tygodni, od kiedy wystawiłem go na sprzedaż;), natomiast już wcześniej miałem głębokie przekonanie, że moim problemem w istocie nie jest ta czy inna praca, taki czy inny stan konta, ale zaufanie. Na warsztatach, poza oczywiście katharsis, które przeżywałem zarówno dla swojego ustawienia jak i ustawień pozostałych uczestników, zauważyłem, że jeśli tylko się pozwoli, to życie po prostu prowadzi wszystkie sytuacje do rozwiązania. Że to nie tak, że podczas ustawień wytwarza się jakieś szczególne pole ale, że ono jest cały czas. I wystarczy pozwolić, zaufać i słuchać. Czuć. Nie być głuchym na to, co słyszy się w sobie. I nabrać pewności, że to jest właśnie ten głos, który wie najlepiej.
Jestem wdzięczny sobie, uczestnikom i Dominice. I gorąco polecam!
Piotr
4. Inspirująca historia 4
Jestem otwarta, ale i bardzo zamknięta, ot taka kobieta
dostałam zielone światło, więc się otwarło
wielkie słowa to nie moja bajka, ale te ciche też można usłyszeć
usłyszeć, a nie słyszeć
Dominika
czasem wystarczy jedno zdanie
i tak oświeciła mi jakiś początek
bo ja niespokojna dusza jestem
ale Ona pokazała, od czego zacząć
niby wiadomo: od MAMY
ale to nie było takie oczywiste
teraz jest
MAMA, a potem cała reszta
Dominika potrafi głośno powiedzieć o tym, co jest miłością razem z jej kolcami, jak u Róży
Róża to moja mama Kochana i dająca sporo doświadczeń
dziękuję, że mogłam tak szybko zobaczyć te wszystkie zależności
mimo zrozumienia tak wiele i tak czekam czasem
oczekiwania, wyobrażenia, umysł, AKCEPTUJĘ
dzięki Dominice poszłam w odpowiednim kierunku
WDZIĘCZNOŚĆ
Anonim
5. Inspirująca historia 5
Od zawsze czułem, iż jest coś głębszego w życiu niż to co przedstawia nam się podczas procesu kształcenia i dorastania. Już jako nastolatek miewałem przemyślenia filozoficzne, na temat życia, śmierci, koncepcji Boga i temu podobnych. Uczęszczałem regularnie do kościoła, prowadziłem dyskusje z księżami i nauczycielami. Lecz czegoś było mi ciągle brak.
Aż pewnego dnia zostałem skierowany impulsem w serię drobnych przypadków dzięki którym wszedłem w relację, wręcz przyjacielską, z Dominiką, śmiało mogę powiedzieć iż dzień ten, był najbardziej przełomowym dniem w moim dotychczasowym życiu.
Rozumiałem to o czym mi mówiła, rozumiałem nie rozumiejąc, po prostu miałem pewność że to jest TO, każde moje spotkanie, rozmowa, czy sesja z Dominiką odbijało się echem w moim życiu, powstawał ciąg przyczynowo skutkowy, niczym domino…
O procesach które przez ten czas we mnie zaszły mógłbym napisać książkę.
Dziś już nie czuję braku, teraz wiem że jest tak jak ma być a Bóg, cokolwiek myślimy o jego istnieniu, jest przy nas obecny. ❤️
Dziękuję ❤️?
(Anonim)
6. Inspirująca historia Beaty
Witajcie.
Na warsztaty Dominiki natrafiłam “przypadkiem” na fb i okazało się, że przyjeżdża do mojego miasta - Gdyni. Od razu wszystko się tak poukładało, że znalazłam się na tych warsztatach.
Od dłuższego czasu miałam takie poczucie, że w swojej wewnętrznej podróży dotarłam do jakiejś ŚCIANY! Tyle technik przećwiczyłam, tyle czasu spędzonego na afirmacjach, czytaniu książek, artykułów, zbieraniu “nowej” wiedzy (czyjejś wiedzy…)- uff, jakie to było męczące… ale też ciekawe, inspirujące, potrzebne. Jednak nic więcej z tego wziąć nie mogłam. Poczułam, że zatoczyłam koło i wszystko zaczyna się walić- długi nie wiadomo skąd, coraz gorsze samopoczucie, ciągłe kłótnie ze strony jednej osoby - wiele rzeczy wybuchło naraz, co zaczęło mnie w końcu bawić, nie przejmować bo tak stało się to przerysowane. Do tego praca, która już mi nie dawała radości, której nie chciałam a pieniędzy coraz więcej uciekało niż przychodziło…
Na warsztaty przyszłam z tematem pieniędzy. Jednak podczas pracy, dotarło do mnie, że tak naprawdę przyszłam z brakiem ZAUFANIA do siebie, do tego co czuję. Dominika jest żywym dowodem na to, że to tak właśnie działa - gdy idziesz za głosem serca i ufasz, wszystko dzieje się samo, z lekkością. W trakcie spotkania, nasza prowadzącą bardzo wyraźnie pokazała mi, że przecież ten warsztat “to taka próbka demo” tego, jak to wszystko funkcjonuje na co dzień w życiu. Tak wyraźnie, że nawet mój umysł skapitulował wobec tak namacalnego dowodu.
Zaufanie, od jakiegoś czasu, stawało się we mnie coraz silniejsze, ale żeby puścić się wszystkiego, w co do tej pory wierzyłam? WSZYSTKIEGO!? Np. żeby tak po prostu rzucić pracę bez zabezpieczenia się inną. Towarzyszył temu tak ogromny lęk. Przecież to polega na zmianie kompletnie całego paradygmatu życia! Tego, jak mnie nauczono, że ono funkcjonuje. Jednak podczas warsztatów coś przeskoczyło. Wróciłam do domu i podjęłam decyzję: rzucam pracę! Mimo, że mając na utrzymaniu dwoje dzieci i mieszkanie wydawało się to szaleństwem…Gdzieś w tle był niepokój, który jednak nie miał znaczenia bo na pierwszym planie było już, dużo silniejsze zaufanie. I poczułam taką ulgę…Tego samego dnia, którego rano ostatecznie podjęłam wewnętrznie tą decyzję (szefowej jeszcze nie zdążyłam powiedzieć), po południu otrzymałam telefon z firmy, do której wysłałam jakiś czas temu CV- przyszła nowa praca! Nowe, dużo lepsze perspektywy…
Zaufałam temu, co czułam w ciele, w sobie, poszłam za tym i wszystko potoczyło się samo, zostałam zaopiekowana przez życie.
Dziękuję uczestnikom warsztatów za to, że zechcieli mi towarzyszyć i tobie
Dominiko dziękuję za Twoją Wspierającą Obecność ❤️
Beata
7. Inspirująca historia Renaty
Dominika przyciągnęła mnie swoją autentycznością. Zapragnęłam Ją poznać i poprzebywać z Nią. Ponieważ pieniądze do mnie przychodzą, ale również, a może nawet szybciej, odchodzą, postanowiłam zapisać się na warsztat dotyczący kasy. Spotkałyśmy się w Gdyni. Było 5 kobiet, 1 mężczyzna i Dominika. W czasie pierwszego ustawienia cały czas przykrywałam się kocem, jakbym chciała się zasłonić, oddzielić. Było mi zimno, a jednocześnie moje ciało pociło się. W pewnym momencie poczułam, jak moje ciało przykleja się do podłogi i nie mogę się ruszyć. I w tym momencie słyszę głos Dominiki żebym weszła w ustawienie, nawet nie wiem jako kto, a ja całą sobą wiem, że tego mam nie zrobić i odmawiam. Po chwili siedzenia na podłodze, gdzie jedna z nas ma proces, jest to dla mnie fizycznie nie do zniesienia i przesiadam się wyżej na kanapę. I tu było mi dobrze, Ciało się zharmonizowało. Jestem w zgodzie ze sobą. Moje ustawienie zaczyna się, gdy jedna z osób musiała wyjść, wówczas poczułam, że zrobiła się przestrzeń i to jest chwila dla mnie. Przyjechałam pracować z kasą, a proszę o ustawienie z moim wewnętrznym dzieckiem. Wybieram najsmutniejszą, moim zdaniem, osobę. Od jakiegoś czasu pracowałam ze sobą jako małą dziewczynką, za pomocą zdjęcia z dzieciństwa. Lecz nie czułam cały czas, że się połączyłam. Moje ustawienie: Stoję na środku pokoju, moje wewnętrzne dziecko na przeciw mnie i łzy płyną, łkam i proszę w myślach o przebaczenie, że zepchnęłam gdzieś daleko, zaniedbałam. Wewnętrzny przekaz płynie z prośbą o możliwość połączenia się na nowo. Wówczas prowadząca mówi: powiedz co myślisz. Szlocham i mówię, i nagle wypełnia mnie spokój, tulę dziewczynę, która zgodziła się być moim wewnętrznym dzieckiem i pomogła mi w tym procesie i wiem, że to nastąpiło. Jestem cała, pełna, jest mi dobrze, stabilnie. W tym momencie Dominika dostawia jeszcze jednego reprezentanta. Nie pamiętam kim miała ta osoba być, ale pamiętam uczucie szczęścia które przepełniło cały pokój. Było mi błogo, jestem cała, kompletna i zaopiekowana. Stoję na środku pokoju i nie chce mi się nic oprócz zanurzenia w Tym, co czuję. Takie to było dla mnie. Piękne, niepowtarzalne. Gorąco polecam pracę z Dominiką. Daje Ona możliwość dotarcia do swojej prawdy ❤️
Renata
Tutaj znajduje się ankieta do głosowania.
Wybierz historię, która jest dla Ciebie najbardziej inspirująca, a jeśli poczujesz chęć szerzenia - podziel się nią ze znajomymi ?
Głosować możesz do 9 czerwca.
- Inspirująca historia Ani
- Inspirująca historia Asi
- Inspirująca historia Piotra
- Inspirująca historia 4
- Inspirująca historia 5
- Inspirująca historia Beaty
- Inspirująca historia Renaty
[totalpoll id=“3145”]
Bądź na bieżąco - zapisz się do Newslettera
[newsletter_signup_form id=4]



