Po pierwsze, zdarzyło ci się kiedyś przedobrzyć z sypaniem kaszy manny do wody? Mnie oczywiście tak - stała się tak gęsta, że można było kroić ją nożem… I to mnie zainspirowało. Po drugie, wciąż pamiętam smak słodkiej halawy, którą na Przystanku Woodstock od lat serwuje kuchnia Hare Kryszny. Z połączenia obu doświadczeń powstało w mojej kuchni świetne, proste, sycące i niedrogie danie, które może pełnić funkcję posiłku lub deseru. Oto przepis: Składniki: 1 szklanka kaszy manny (nutellówka) 2 szklanki wody 2 łyżki cukru szczypta soli garść rodzynek 3 łyżki wiórków kokosowych 3 łyżki bezzapachowej oliwy lub oleju z pestek winogron starta bułka (do panierowania) forma do pieczenia keksówka (używam silikonowej) Przygotowanie: Wodę zagotować w garnuszku, dodać cukier, wiórki kokosowe, sól i rodzynki. Do gotującej się mieszanki wsypać kaszę mannę i dodać olej, ciągle mieszając aż zgęstnieje. Kiedy cała kasza wchłonie wodę zdejmujemy ją z ognia i przekładamy do formy. Po ostygnięciu wkładamy na kilka godzin do lodówki. Następnie wyciągamy z formy i kroimy nożem na ok 1,5 cm plastry. Każdy plaster obtaczamy w bułce tartej i smażymy na niewielkim ogniu na rozgrzanym tłuszczu po kilka minut z każdej strony, aż plastry staną się złocisto brązowe. Przekładamy na talerz i gotowe :) Ciasto leguminowe, jeśli nie zostanie od razu zjedzone, przechowujemy w lodówce. Smacznego :)